Wreszcie jedziemy.
Mamy stracha przed górami. Nigdy nie jeździliśmy po
takich górach, jedynie na Jurze było trochę górek. My
jak zwykle zero przygotowania kondycyjnego, robimy
rozpoznanie bojem, ale chyba z
okazji pierwszego dnia mamy bonus i prawie ciągle
jedziemy z górki. Na dobry początek robimy Sarisa w Presovie.
Po sikach marki tyskie, zywiec itd, Saris smakuje
niepowtarzalnie !!!. Humory mamy na tyle dobre że
dajemy kelnerce napiwek.

