


Dziuk w ciągu dnia łapie trzy gumy. W końcu okazuje się że rawka rozwala dętki. Podklejmy taśmą izolacyjną i wreszcie jest spokój. Idzie ciężko, zaczynają się spore podjazdy. Teren wyjątkowo nieprzyjemny: ostre podjazdy a potem zjazdy na których pędzimy 50 - 60km/h. Zaczynamy używać przełożeń z których nigdy wcześniej nie korzystaliśmy:) W dodatku psuje się pogoda i zdrowo mokniemy tego dnia.
W jakieś wiosce po porządnym podjeździe spotykamy miejscowego trola, który nie daje nam wypić spokojnie Sarisa.

Dojeżdżamy do miejscowości Jasov. W życiu czegoś takiego nie widziałem, cygańskie slamsy, zrujnowane domy a przed nimi dziesiątki dzieciaków. Robi wrażenie. Śpimy zaraz za miasteczkiem w jakimś malarycznym lesie. Zdjęcie slamsów robimy następnego dnia bo musimy wrócić do Jasov po jedzenie i wodę, a poza pogoda skaszaniła się do reszty.

