Zapraszam również na strony moich synów: Cypriana i Bartosza
 

Strona Główna

Dzień Pierwszy

Dzień Drugi

Dzień Trzeci

Dzień Czwarty

Dzień Piąty

Dzień Szósty

Dzień Siódmy

Dzień Ósmy

Dzień Dziewiąty

Dzień Dziesiąty

Dzień Jedenasty

   
Wracamy do Jasova żeby kupić coś do jedzenia i picia. Po drodze robimy zdjęcie slamsów. W czasie kiedy robie zdjęcie jakiś dziecior bluzga nas niemiłosiernie po swojemu. Boję się zrobić więcej zdjęć, żeby mnie nie zjedli.

Robimy zakupy, w międzyczasie zaczyna padać na dobre i postanawiamy przeczekać. Jemy, pijemy, a Dziuk ze Zbyhem kleją dętki.

Deszcz pada ciągle i koło południa postanawiamy jednak jechać. Ciągle górki, jesteśmy mokrzy i na zjazdach jest bardzo zimno. Psychika nam trochę siada i chyba gdzieś po drodze trochę poprawiamy sobie nastrój.

Leje ciągle, cały czas jedziemy w kurtkach, zresztą kompletnie przemoczonych. Długie i strome podjazdy po kilka kilometrów, kilka razy prowadzimy rowery ale za to widoki coraz lepsze. Jedziemy z prędkościami 7-12km/h.

Chyba najdłuższy i najcięższy podjazd na tej wyprawie.