Zapraszam również na strony moich synów: Cypriana i Bartosza
 

Strona Główna

Dzień Pierwszy

Dzień Drugi

Dzień Trzeci

Dzień Czwarty

Dzień Piąty

Dzień Szósty

Dzień Siódmy

Dzień Ósmy

Dzień Dziewiąty

Dzień Dziesiąty

Dzień Jedenasty

   

A tak wyglądają wspomniane pola słoneczników:

Po kilku dniach moknięcia pogoda wreszcie nam dopisuje. Zaczyna się robić nawet gorąco. Wg mapy przed Budapesztem powinno być jakieś bajoro. Postanawiamy je odszukać bo chusteczki dla niemowląt zaczynają nie wystarczać. Znajdujemy je dość szybko ale okazuje trzeba tam płacić za wjazd, zdaje się że 600 HUF. Szybko stwierdzamy że to stanowczo za drogo dla nas. Ponieważ mamy dużo czasu szukamy jakiegoś niekomercyjnego zejścia do wody. Trudno coś znaleźć, bo niemal wokół całego jeziora są prywatne domki letniskowe. W końcu znajdujemy jakiś ogrodzony teren dla wędkarzy, ładujemy się tam z rowerami i bez problemu wreszcie się kąpiemy.

Ponieważ jesteśmy już bardzo blisko Budapesztu, szukamy miejsca do rozbicia i wypijamy zakupione wcześniej w Tesco węgierskie tokaje. Kieliszki robimy z butelek od mineralnej. Smakują zdecydowanie lepiej niż węgierska piwa i przyjemnie wchodzą w głowę. Zdrowo porobieni rozbijamy namioty (jeden z nielicznych noclegów w normalnym lesie) i koło 22 idziemy spać.